Origins Super Spot Remover - hit czy kit? | KHERBLOG | All about korean & natural beauty with a dose of lifestyle

Wednesday, 13 April 2016

Origins Super Spot Remover - hit czy kit?

Trądzik… kto z nas czasem nie miał go dość? Jeśli należysz do szczęściarzy, których trądzik ominął w czasie dorastania czy później (bo przypominam, że nie tylko w okresie dojrzewania się pojawia) to wygrałaś bądź wygrałeś na loterii. A dla osób z większym bądź mniejszym trądzikiem, również istnieje ratunek. Oczywiście na każdego podziała co innego, ale jak w moim przypadku sprawdził się Origins?

Opakowanie
Żel zakupiłam po omacku przez internet. Szukałam godzinami środków punktowych, których nie używałam i które nie spalą mi cery. Bardzo dobrze wiedziałam, że produkt zawiera tylko 10 ml, ale że butelka jest aż tak maciupeńka - w życiu. Widziałam wiele produktów o podobnej objętości i dochodzę do wniosku, że producenci zamiast iść w szerokość idą w długość, bo wyższy produkt automatycznie wydaje nam się być większy niż ten, który jest szerszy, ale niższy.


Zapach
Produkt ten zawiera kwas salicylowy 1,5% oraz alkohol, którego większość z nas w kosmetykach unika, a po który część z nas nie raz pewnie sięgała podczas walki z trądzikiem. Taki skład musi oznaczać tylko jedno - zapach jest niewyobrażalnie intensywny. Narzekałam kiedyś testując olejek z drzewa herbacianego z The Body Shop, że zapach jest zbyt intensywny - jeśli kiedykolwiek wąchaliście olejek z drzewa herbacianego to wyobraźcie sobie, że podgrzewacie ten olejek, aż w pewnym momencie przypadkiem przypalacie go w garnku - dokładnie taki zapach ma ten żel. Po pierwszy „zaciągnięciu się” zapachem miałam dość, jednak z dnia na dzień oswoiłam się i przyzwyczaiłam do tego aromatu.

Dobrze skoncentrowany?
Produkt ma żelową formułę, która nie jest lejąca, ale nie jest też gęsta, aż ciężko ją wydobyć. Dużą zaletą produktu jest aplikator, dzięki któremu z opakowania możemy wydobyć niewielką ilość produktu. Moim zdaniem najłatwiej zaaplikować produkt na wybrane miejsce palcem, a używanie do tego wacików to zbytek. Śmiało mogę powiedzieć, że produkt jest bardzo wydajny, w ciągu 2 tygodni zużyłam minimalną ilość produktu.

Być czy nie być… eko?
W życiu, ale to w życiu nie uwierzyłabym, że w Sephorze znajdę kosmetyki z metką „eko”, a jednak jest parę firm - w tym Origins - które do tak owych należą.  Dla mnie jest to duży plus, ale… niestety z tego co sprawdziłam na stronie peta.org firma ta testuje produkty na zwierzętach. Według mnie to spory minus dla firmy, która przedstawia się jako „ekologiczna”, bo ekologia to nie tylko produkt z natury, ale również dbanie o środowisko, a co za tym (logicznie) idzie - również o zwierzęta.

Wart czy nie wart swej ceny?
Origins do najtańszych nie należy, żel kosztuje 69 zł i pewnie gdyby nie zwrot jaki otrzymałam korzystając z aplikacji do oszczędzania, którą niedługo spróbuje Wam przedstawić, to nie zdecydowałabym się na zakupy. Podobnie jak w przypadku innych ekologicznych produktów płacimy za „eko” trend i za markę. Działania produktu w moim przypadku jest średnie - fakt działa na nowo powstałe zmiany, jednak strasznie przesusza. Produkt nie powala - na rynku znajdziemy wiele podobnych produktów o lepszym działaniu, a w podobnej bądź też niższej cenie. Jeśli macie wrażliwą cerę to zdecydowanie zachęcam do używania łagodniejszych środków.

A co Wy myślicie o tym produkcie? Warto wydać te 69 zł na taką buteleczkę?
________________________________________
 Mam do Was jeszcze małe i bardzo nieprofesjonalne pytanie - do tej pory na blogu nie było strony "ABOUT", co według Was powinno się tam znaleźć? Dziękuje za każdą podpowiedź i mam nadzieje, że widzimy się przy kolejnym temacie :)

36 comments

  1. Widzę, że nie warto w niego inwestować.

    ReplyDelete
  2. Ja na szczęście nie mam problemu z trądzikiem, ale cena fatycznie wysoka :)

    ReplyDelete
  3. Really interesting post...thx for sharing! xx

    ReplyDelete
  4. Ojjj, raz do roku to obowiązkowo musi coś wyskoczyć więc chętnie bym wypróbowała czy i na mnie to cudo zadziała :)
    http://zyciepelnekoloru.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Znam ten problem, jeszcze przy stresie lubi się coś pojawić. Ja swoje opakowanie wystawiłam na sprzedaż na kilku portalach, bo na mój trądzik więcej zaszkodzi niż zdziała, mam zbyt delikatną skórę na to :)

      Delete
  5. Nie mam na szczęście większego problemu z wypryskami ;-)

    ReplyDelete
  6. Ja używam właśnie wspomnianego przez Ciebie olejku z TBS i jestem z niego zadowolona. Sama nie mam jakiegoś strasznego problemu ze skórą ale czasem się trafi taki koszmarek na twarzy i wtedy używam. Więc szkoda by mi było wydać 69 zł na ten produkt.

    ReplyDelete
    Replies
    1. U mnie niestety ani olejek z TBS, ani z origins się nie sprawdził, pozostaje mi szukanie dalej :)

      Delete
  7. origins is one of my favorite brands!
    www.samanthamariko.com

    ReplyDelete
  8. ja juz czekam na ta aplikację ;D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Pojawi się za jakiś czas, mam nadzieje, że jeszcze w tym miesiącu się to uda :)

      Delete
  9. Nie miałam jeszcze nic tej firmy, ale ja na zmiany używam olejek z drzewa herbacianego i sprawdza się u mnie świetnie :)

    ReplyDelete
  10. Skoro na rynku jest wiele produktów o podobnym, a nawet lepszym działaniu, a niższej cenie, to na ten raczej się nie skuszę. Szkoda, że to marka ekologiczna a testują na zwierzętach :C

    ReplyDelete
  11. Oj koniecznie będę musiała wypróbować!

    ReplyDelete
  12. Właśnie ostatnio sie nad nim zastanawiałam i dobrze ze powstała Twoja recenzja :) zastanawiałam sie czy działa czy to raczej pic na wodę i teraz wiem, ze jednak go sobie podaruje :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ciesze się, że recenzja jest przydatna :) No niestety, Origins ma wiele ciekawych i działających produktów, ale ten się do nich nie zalicza niestety :(

      Delete
  13. z tego co czytam, to szkoda kasy na niego

    ReplyDelete
  14. Ja typowego trądziku nigdy nie miałam, ale czasem mi coś wyskoczy.

    ReplyDelete
  15. Nie miałam tego produktu i raczej go nie kupię skoro nie ma po nim żadnych wielkich efektów. W końcu jest wiele tańszych i lepszych produktów. :D
    Pozdrawiam. :)

    ReplyDelete
  16. Gdyby działał i był wydajny, to byłabym w stanie tyle dać za kosmetyk o takiej objętości :) Na szczęście nie muszę. Kiedyś się borykałam z wypryskami, ale teraz już jestem chyba za stara :D

    ReplyDelete
  17. urodziłam się jako szczęściara bez skłonności do trądziku. Wiem, że to fart i ogromna radość bo moje 4 siostry cioteczne zmagał się z tym problemem i niestety po latach skóra mimo, że bez trądziku nadal nie wygląda idealnie. myślę, że jeśli taki produkt faktycznie pomaga to warto wydać i 160 zł. ale z drugiej strony dla mnie produkt eko absolutnie nie powinien się tak opisywać jeśli testuje na zwierzętach...

    ReplyDelete
  18. JA niesttey nie miaem nic z tej marki :(

    ReplyDelete
  19. Ja absolutnie szerokim łukiem omijam kosmetyki,które zawierają alkohol, to tylko podrażnia mój trądzik :)

    ReplyDelete
  20. Moim zdaniem nie warto kupować i to jeszcze za taką cenę ♥

    londonkidx.blogspot.com

    ReplyDelete
  21. Looks like a good product! Thank you for sharing :D

    xx,
    Abby
    www.houseofakih.com

    ReplyDelete
  22. Nigdy nie borykałam się z problemem trądziku czy niedoskonałości skóry. Miałam krótki kiedy moja cera nie wyglądała dobrze i pojawiły się krostki, ale wówczas z pomocą przyszedł mi żel punktowy Clinique. Czasami kiedy mam wahania hormonów - cierpię na niedoczynność tarczycy tzn nie mam jej... - wówczas pojawi się na moim czole jakiś "wykwit" wtedy nasączam patyczek kosmetyczny Octeniseptem, a następnie delikatnie przytrzymuję kilka chwil w miejscu "wykwitu" i problem znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - pozdrawiam serdecznie :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Będę pamiętać i następnym razem przy wizycie w aptece zakupię :)

      Delete
  23. Nie miałam nic z tej firmy, post przydatny.

    ReplyDelete
  24. Moim zdaniem produkt jest bardzo drogi. W dodatku testowany na zwierzętach... O, zgrozo, według mnie nie można go nazwać ekologicznym.
    >foxydiet<

    ReplyDelete
  25. Skoro nie ma szału po jego użyciu, to faktycznie szkoda na niego kasy, a tani to on nie jest :(

    ReplyDelete
  26. Strasznie nie lubię przepłacać, więc raczej nie zainwestuję w ten produkt :) Czekam aż przedstawisz tą aplikację! Jestem niezmiernie ciekawa :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ja podobnie, ale nie znalazłam żadnej opinii więc zdecydowałam się na zakup z desperacji. Powinna się pojawić na dniach :)

      Delete